Magdalena Gospodarek



Magdalena o sobie: 25 lat, w które trudno innym uwierzyć, i mi też :) 

Moja wyobraźnia i wrażliwość sprawiły, że nieśmiało zaczęłam pisać wiersze w liceum.   
Byłam niesamowicie ciekawa świata, odkąd pamiętam. 
Jako mała dziewczynka poznawałam go z historii w książkach, a z czasem poprzez podróże, które kocham! 

Dziś za to śmiało mogę powiedzieć, że to dzięki swojej pasji i zainteresowaniu sztuką spełniałam się zawodowo. 
Jestem kreatywnym specjalistą marketingu internetowego.
Zaczynałam od prowadzenia bloga, publikacji wierszy na portalach poetyckich i w social media :)
Dlatego zawsze będę podkreślać, że warto iść własną drogą i robić to, co czujemy!


Instagram: espressivo.poems

Facebook: Espressivo Poems


***

Wiersze Magdaleny Gospodarek to zaklęte w wersy filozoficzne rozważania, miłosne uniesienia i rozczarowania z nieśmiałą nutą erotyzmu. Przystępna prostota języka spotyka się w nich z myślowymi meandrami. 
Kobiece, ostrożne i subtelne w warstwie słownej, ale przy tym niezwykle obrazowe, niczym zbiór wysublimowanych ujęć.


– Redakcja Niezależnej krytyki 



Geniusz selekcji
W opuszczonym domu skrzypią drzwi.
Następuje cięcie. Horror.
Drzewa kładą się na drodze,
myśli lunatykują, 
nie mogę spać.
Źrenice na wskazówce zatrzymanej na pytaniach.
Czy tam, gdzie się spalam, potrzeba mojego światła?
Wnioski to najlepsze odpowiedzi.
Sprawdzam swój kompas.
Działa, więc stawiam jedną kartę
tu, gdzie czuję najwyraźniej.
Nasza natura jest geniuszem selekcji.
Wie, że to, co naprawdę warto, 
dodaje energii, a nie ją zabiera.

Stoję na tej jednej karcie, 
chcąc tworzyć świat możliwości.
A wiara pulsuje odwagą,
by przekroczyć wreszcie
te nieznośnie skrzypiące drzwi.


Egoizm przyjemności
Jesteśmy dorośli, a zakochujemy się jak dzieci.
Egoizm przyjemności.
Pretensjonalne nadzieje.
Ale czy mamy ochotę śmiać się jeszcze razem?
Tyle wzajemnych uwielbień

i znów wracamy do zimnych dni,
samej kołdry i zamkniętych ust.
Jeździmy gdzieś za marzeniami,
a najchętniej parkujemy przy wspomnieniach.
Po drodze przecież robi się zimno.
  

Tylko te motyle
Boimy się czegoś więcej.
Tylko te motyle
z wyrwanymi skrzydłami
trzepoczą uśmiechem, gdy jesteśmy razem.

Uczucie bycia chcianym
przez chcianego jest niezastąpione.
Kolaż cudownych chwil
z zapomnianymi zegarkami.

Czysta kartka
mrugnięcie z twoim widokiem.
Byłam tam, gdzie ty, 
marzyłam o tym samym.
Ze szczerością spontanicznego startu
chcę, by metą były twoje ramiona.


Do Szekspira
Moimi myślami kołysze refleksja,
jak Twój umysł mógł przyjąć przeciętność biografii Williama?
Podziw naturalnie artyzmowi przyznaję.
Chwała Ci za kurczowe trzymanie pióra rzeźbiącego posągi literatury światowej,
kunsztowne, elżbietańskie pożegnanie decorum.
Mistrzostwo wyczucia złożonej ludzkiej psychiki.
Oddałeś naszym rękom i oczom instrukcje morderstw i samobójstw,
pokoleniowo opłakiwanych i wstrząsających.
Tworzyłeś ścieżki motywów, zaskakując mentalne granice.
Cóż za niewdzięczne okazały się Twoje pieszczone natchnienia,
obfitujące w dziełach zwaśnionymi aktami.
Pasją – cierpieniem nakładałeś kostium bohaterom,
w ciarkach własnych wizji.
Które cechy były twoim lustrem?
Ile żądzy i marzeń należało do ciebie?
Teatrowi nie dasz się poznać,
w postaciach przenikając,
co przedstawienie grając niemym piórem wyobraźni
lub autentycznych ucieczek duszy pragnącej wrażeń.
Gdzie żyłeś naprawdę,
w przewrotnych epizodach,
czy w jałowej rzeczywistości?


Wyśmiać analizy
Możemy wyśmiać wszystkie analizy,
porzucić spekulacje, bo i tak
życie 
lub my sobie
zrobimy niespodziankę

i machnąć na to wszystko uśmiechem,
bo wszędzie tam, gdzie chcesz, 
może być nowy początek,
tylko najpierw 
musisz postawić kropkę.


Niecierpliwy głód
Romantyczna restauracja,
gośćmi jesteśmy tylko my.
Głodni
pomijamy menu,
instynkt wymusza pośpiech.
Spoglądam na nakryty stolik,
ty na bar,
w którym dostajemy szklankę wody.
Na kolację brakuje nam cierpliwości?
Co z apetytem? 
Wychodzimy?
Puste serca trzymają klamkę.


Świat atrap
Długo trawisz nadzieje 
i drogo płacisz, 
kiedy panuje mentalna bieda.
W świecie atrap szukasz usprawiedliwień
dla przeżutego sumienia.
Boisz się
puścić to, co nie było nigdy twoje?

Nie rozpieszczasz uczuć
chwilowymi epizodami. 
Po garściach nauczek
marazm twarzy cucisz zimnymi dłońmi.
Rozsądkiem zaglądasz w siebie po błysk prawdy,
by nie oczekiwać od innych zadowalania,
bo zawsze będziesz czuć niedosyt i rozczarowanie.

Twój uśmiech to twoje zadanie.
  

Bez skrępowania
Dzielimy się swoją wrażliwością,
odkrywając czułe warstwy.
Strzępiące się włókna przeszłości
zszywamy nićmi zrozumienia i akceptacji.
Dziękuję, wspomnienia przestały odpowiadać.
Wzruszam ramionami.
Żadne przeszłe 5 minut nie jest tak ważne, jak ta sekunda
teraz.
Pozwalamy swojej zmysłowości odczuwać bez skrępowania
dotyk nadziei, 
wzajemnych nieśmiałych wyznań 
o kosmosie, jaki zrobiłam w twoim świecie,
o tym, jak zmieniłam orbitę 
na twoją bliskość.


Galaktyczna podróż
Na dzień dobry byliśmy ludźmi, 
którzy normalnie nigdy mieli się nie odnaleźć.
Mimochodem gubiąc pantofelek,
znalazłam twój uśmiech.
Zaczęliśmy od wzajemności pięknych spojrzeń.
Historia tylko zmysłowa?
Grają piosenkę, ale nie tańczymy.
Potrzeby rozlane, czego od siebie oczekujemy?
Pokusę nakrywam płótnem marzeń,
zagłuszam monologiem ideałów.

Uczysz mnie odważnie,
Uczę cię ostrożnie…
Na dobranoc 
zeszliśmy z księżyca i wpadliśmy pomiędzy gwiazdy,
spontaniczna galaktyczna podróż naszych serc,
by po mlecznej drodze trafić wspólnie 
na tę samą planetę.


Miłosny azymut
Miłość widzi najdokładniej
człowieka bez materialnych atrybutów
nadających pozorną wartość, sugerujących przynależność.

Miłość rozumie to, co mówią czyny,
choć banał słów próbuje czarować,
wie, że emocje są zbyt pochopne, 
by traktować je jako wyrocznię.

Miłość wyznacza nasz azymut,
jest filtrem rzeczywistości.
Dzięki niej możemy dzielić
wspólny świat,
taki jaki dyktują nam
rozkochane w sobie serca.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza