wtorek, 11 lipca 2017

Za mało kurwa, kurwa! O zwiastunie "Botoksu" Patryka Vegi

Wczoraj w internetach natknąłem się na zwiastun nowego filmu Vegi. Bo ciężko się na niego nie natknąć. Dziś serwis Wirtualna Plotka Polska trąbi, że ma on już ponad pięć milionów wyświetleń. Wchodzę, sprawdzam, myślę: co za dureń to pisał? Pięćset tysięcy to nie pięć milionów. A później z pobłażaniem kiwam głową sam nad sobą. Zaraz będzie pięć i pół miliona. 

– Jaki on jest, kurwa, bez kontaktu?

Nie piszę tej notki po to, żeby rozwodzić się o mechanizmach reklamowych. Po pierwsze za dużo, po drugie i tak wiadomo, o co chodzi i dlaczego wciąż dajemy się nabierać na te same chwyty. 

– Kurwa, dostał wpierdol, zajebali mu komórkę, nie ma z nim kontaktu.

Patryk Vega. Człowiek sinusoida. Jeden z największych talentów i antytalentów współczesnego kina polskiego. Gość, który potrafił zrobić najlepszy bodaj serial w historii tego kraju (Pitbull), a potem wysikać się na widza Last minute i wysrać Ciachem. Od Ciacha gorszy jest chyba tylko Kac Wawa, a to o czymś świadczy.

– Nie będę tego palca szukać. W chuj masz. Cztery ci wystarczy.

No ale nic to. Każdy ma wzloty i upadki. A czasem, kiedy musisz napełnić lodówkę, przestajesz patrzeć na jakość. Ma się sprzedać i już. 

– Nie podoba się, to wypierdalaj.

Przyznać trzeba, że ostatnie filmy Vegi sprzedawały się znakomicie. Mógłby więc znowu skupić się na tym, co dobre. Bo lodówkę na pewno ma pełną. 

– To, co się pisze, jak jest zjebany poród.

Stężenie filmów Pitbullopodobnych w powietrzu dawno przekroczyło normę. Nie, nie jestem hejterem ani Vegi, ani jego produkcji. Po prostu staram się trzeźwo patrzeć na otaczający mnie świat. 

Filmów Vegi nie mogę oglądać na trzeźwo. 

Nie są tragiczne. Są po prostu takie same. Mam wrażenie, że można by obejrzeć tylko jeden z obrazów z uniwersum (wielkie słowo) Pitbulla, żeby móc wypowiadać się na temat całej serii. 

– A chuj wie.

Nudy. Naprawdę. Cholerne nudy. 

Ale do rzeczy. Do tegoż nieszczęsnego zwiastuna, który, mimo iż jechany jest bezlitośnie, i tak zapewni Botoksowi wielką frekwencję, może nawet rekordową. Właśnie dlatego, że jest jechany. Dlatego, że o nim głośno. Że trąbią o nim największe portale i najmniejsze biedne żuczki pokroju Niezależnej Krytyki. 

– Kurwa, co tu się dzieje, kurwa, na tym SOR-ze? Chirurg jak Batman zapierdala po oddziale.

Cztery i pół minuty bluzgów i czerstwych żartów, przy jakich Karol Strasburger jawi się nam jako  George Carlin (R.I.P., staruszku). Nie chodzi nawet o to, że te bluzgi SĄ. My z chłopakami w magazynie pokazalibyśmy bohaterom Vegi, jak się, kurwa, klnie. Chodzi bardziej o bezcelowość. O to, że rzucanie mięchem jest nie dość że nudne, to w dodatku tanie. Ktoś mógłby powiedzieć: "To jest prawdziwy film. Na faktach" (pozdro panie Piotrze Czajo). Ludzie, nie dość wam takich "faktów" na co dzień? Klniecie w myślach, klniecie na głos, słyszycie bluzgi wokół. Ileż można? Ja bym pewnie przekleństw nie zauważył, albo może słyszałbym je aż za dobrze i jarał się nimi, jak tymi w Psach, gdyby nie to, że są to inwektywy dla inwektyw. Nie przekonują mnie. Nie mam wrażenia, że coś wnoszą. Że budują charakter jakiejś postaci czy środowiska. U Vegi kurwują wszyscy tak samo, jeden chuj z jakiego piętra społecznego. 

– Kurwa, jakie zajebiste buty!

Nudy. 
I jeszcze raz nudy.

Motyla noga.

Ja się właściwie Vedze nie dziwię. Ludzie głodni, to ich karmi. Przepis sprawdzony, więc pichci to samo, tylko czasem talerz da z innym wzorkiem, coby urozmaicić jakoś posiłek. 

– Synuś... Matka, kurwa, nam jebnęła...

Jeszcze jedno. Siła reklamy jest wielka, ale na szczęście nie nieskończona. Recenzje, artykuły i zapowiedzi wrzeszczą i obwieszczają, że każdy kolejny film zawiera kultowe cytaty (słowo "kultowy" staje się odwrotnością swojego pierwotnego znaczenia). Żadnego nie złapałem. Ktoś coś? Podsuwajcie, objawcie mi pierwiastek geniuszu tkwiący w filmach Vegi. 

– Tatuś, kurwa... Wypijemy dzisiaj.

Zwiastunowi nabiłem trzy wyświetlenia. Warto było. Dzięki niemu nie obejrzę Botoksu. Możliwe, że zwiastun wprowadza potencjalnego widza w błąd. Może Botoks wcale nie jest kolejnym zlepkiem ześwirowanych fabułek polanych soczystymi inwektywami. Może to nie będzie następny obraz, którego twórcy pomylili dobry humor i celną ciętą ripostę z odzywką pyskatego gimnazjalisty. Może wcale nie czułbym, że oglądam po raz któryś ten sam film, tylko aktorzy dla niepoznaki zmienili kombinezony albo zapuścili brody. 


A Grupa Rafała Kmity śmiała się z Psów... 

– Przestań, kurwa. Wiesz, ile ja tu ludzi zabiłam?

– Kurwa, ciężko się tu pracuje, w tym szpitalu. 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Wszystkie twarze wampira. Wybór filmów #4 Od 1980 do 1990

Zagadka nieśmiertelności 1983

Film nieżyjącego już (śmierć samobójcza w 2012 roku) Tony'ego Scotta, brata Ridleya. Kojarzony przede wszystkim jako twórca Top Guna, Człowieka w ogniu czy Karmazynowego przypływu, na długo przed największymi hitami stworzył jeden z najciekawszych i najbardziej nastrojowych filmów wampirycznych w historii kina. 
Film grozy, erotyk, dramat psychologiczny w momentami baśniowej tonacji. W rolach głównych Catherine Deneuve, David Bowie i Susan Sarandon.
Błogie życie pary wampirów, Miriam i Johna, zakłócone zostaje przez nagłe i przyśpieszone starzenie się mężczyzny. Oboje, najpierw John, potem Miriam szukają pomocy u dr Sary Roberts, która pracuje nad eliksirem młodości. 

Siła witalna 1985

Tobe Hooper między jedną a drugą Teksańską masakrą piłą mechaniczną nakręcił film o kosmicznych wampirach energetycznych. Podobno bez roznegliżowanej Mathildy May filmu nie dałoby się obejrzeć. 

Raz ugryziona 1985

Pewna czterystuletnia wampirzyca ma poważny problem: do Halloween, do którego został jedynie tydzień, musi trzykrotnie skosztować krwi pięknej dziewicy. Ale weźże, człowieku (wampirze!), znajdź dziewicę w Los Angeles!
W filmie wystąpili między innymi Lauren Hutton i Jim Carrey.

Postrach nocy 1985

Genialny film znany również pod tragicznie niezgrabnym tytułem Kruczoczarna noc
Znakomite połączenie horroru i filmu akcji, doprawione szczyptą humoru. Niepowtarzalna atmosfera przygody rodem z filmu z lat osiemdziesiątych. 
Charley odkrywa, że jego sąsiad jest wampirem, ale nikt mu w to nie wierzy. Tymczasem krwiopijca poczyna sobie coraz śmielej. Uwodzi i przemienia dziewczynę Charleya, Amy (znana w Polsce głównie jako Marcy ze Świata według Bundych Amanda Bearse). 

Lubię nietoperze 1985

Rodzimej produkcji film (z)grozy. 
Wampirzyca Iza w sklepie, w którym pracuje, poznaje psychiatrę. Prosi go o wyleczenie z wampiryzmu. Ten (oczywiście) zakochuje się w niej. 
Produkcję najlepiej streszcza Mietek vel Masochista: Masochista 46 - "Lubię nietoperze".
Ciekawostka: w filmie narkomana i pacjenta dra Junga gra Jonasz Kofta.

Łowcy potworów 1987

Dzieciaki muszą powstrzymać Draculę, który chce zawładnąć Ziemią przy pomocy powołanych do życia monstrów... 

Hrabia Kaczula 1988-1993

Hrabia Kaczula zostaje ożywiony przez swoje wierne sługi, jednak wskutek ich błędu, mianowicie użycia keczupu zamiast krwi, staje się on wegetarianinem. 
Brytyjski serial telewizyjny. 

Nosferatu w Wenecji 1988

Celuloidowa klęska. 
W zamyśle sequel dzieła Herzoga. 
Międzynarodowa obsada, kilku reżyserów i scenarzystów, niepokorny i awanturujący się na planie filmowym Kinski, wielkie ambicje i wielkie pieniądze, których nie widać na ekranie oraz zupełny brak pomysłu na fabułę – tak w skrócie można scharakteryzować to wątpliwej jakości dzieło. 

Pocałunek wampira 1988

Peter Loew, młody wydawca, który karierę okupił zdrowiem psychicznym, spędza noc z Rachel, piękną uwodzicielką o dominującym charakterze. Bohater zaczyna wierzyć, że kobieta jest wampirzycą i przemieniła go. I tak już dziwny Peter zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. Staje się jeszcze bardziej zgryźliwy i okrutny dla swoich podwładnych, szczególnie dla nowej pracownicy, nieśmiałej Alvy.
Znakomite studium szaleństwa i obłąkania. Tragikomiczny horror czy może dramat psychologiczny? 
Świetny, dynamiczny Nicolas Cage, człowiek o tysiącu twarzy. Choćby tylko w tym filmie. 
Mój numer jeden w tym zestawieniu. 


niedziela, 2 lipca 2017

Być, czy nie być? "W skorupce orzecha" Iana McEwana


Jakiś czas po przeczytaniu zbioru opowiadań Iana McEwana postanowiłem sięgnąć po którąś z jego powieści. Wybór padł na W skorupce orzecha.


Powieść rozpoczyna się cytatem z Szekspira, dokładnie z Hamleta. Motto ze wszech miar trafione, nie tylko ze względu na tytuł będący przenośnią znaczącego elementu fabularnego książki. Akcja powieści utkana została z dramaturgiczną precyzją, co skutkuje wywoływaniem u czytelnika emocji i przykuwa go do lektury nawet wtedy, kiedy (często pozornie) wiadomo, kto jest kim i co się zdarzy. To wielka siła pisarstwa McEwana. 

Innym atutem pisarza jest pomysłowość połączona z umiejętnością posługiwania się językiem często zawiłym, może nazbyt filozoficznym, ale tak barwnym i trafnym, że niemal pozwalającym widzieć opisywane przedmioty, czuć zapachy, wyczuwać strukturę rzeczy. 

Tymi atutami wypełnił McEwan swojego głównego bohatera – nienarodzone dziecko. 
Właśnie tak. Płód jest uosobieniem cech pisarstwa autora oraz narratorem powieści. Pomysł nietypowy, z perspektywą trzeba się oswoić, z czasem przestaje razić i irytuje jedynie z rzadka, kiedy bezimienny bohater będący jeszcze bardziej istotą morską niż ssakiem zaczyna za bardzo się wymądrzać. 

McEwan kreuje postaci nad wyraz prawdziwe i, co ważne, nie chce za wszelką cenę poddawać ich ocenie. Kiedy w upalny dzień wchodzimy do zagraconej i zaniedbanej londyńskiej kamienicy i czujemy zapach śmieci, rozkładających się resztek, alkoholu i kurzu, dziwimy się, co robi tam piękna i delikatna Trudy, matka nienarodzonego narratora. Dziwimy się jeszcze bardziej właśnie dlatego, że jest w ciąży. A potem opada nam kopara, kiedy poznajemy Claude'a oraz jego brata, Johna. Z czasem odsłaniają się przed nami dzielące ich cechy i poglądy a także niewygodnie łączące ich więzy. 

McEwan Ameryki nie odkrył, ale ze zręcznością oprowadza nas po durniejącym do reszty świecie, gdzie rozsądek przegrywa ze ślepą żądzą, gdzie dobrymi i wartościowymi ludźmi pogardza się, gdzie morze miłości wysycha, tworząc pustynię nienawiści. Wybaczcie metaforyczny język. Jeżeli wam on przeszkadza, nie czytajcie powieści McEwana. Ja to pikuś przy tym, co z ubieraniem myśli w słowa wyprawia lokator łona Trudy. 

Lokator, który pomimo zamknięcia, jest nader bystrym obserwatorem świata. Chciałoby się, żeby facebookowi krzykacze-politykierzy byli tak otwarci, wrażliwi, spostrzegawczy i trzeźwo myślący. Choć z tą trzeźwością bywa różnie, Trudy bowiem lubi dobre wino, dzięki czemu nosi pod sercem nie tylko filozofa, ale i smakosza win, który, jak sam stwierdza, dzielnie będzie walczył ze swoim alkoholizmem. Karypel wysłuchuje podcastów razem z Trudy, po czym biegle analizuje to, czego się dowiedział. Dla wielu z nas sukces to zapamiętanie chociaż części zasłyszanych informacji. 

Przez księgarnie książka sygnowana jest mianem "powieści obyczajowej" albo wrzucana do kategorii "literatura piękna obca". 
Dla mnie to traktat filozoficzny dla niepoznaki zamknięty w formie powieści obyczajowej z elementami kryminału i dramatu. Niekiedy odnosiłem wrażenie, że McEwan jedynie prześlizguje się po akcji, że jest mu ona potrzebna tylko po to, żeby rozwijać i tłumaczyć szekspirowskie motto: "Mój Boże! Zamknięty w skorupce orzecha, jeszcze czułbym się władcą nieskończonych przestrzeni – gdyby mnie tylko nie dręczyły złe sny". A może w zalatującej kosmogonią filozofii jest też coś z dzieła Hawkinga – "Wszechświat w skorupce orzecha"?

Książka McEwana to pozornie nieskażone doświadczeniem spojrzenie na śmietnik świata. Od Barthes'a do problemu imigrantów, od poezji po szybkie miłosne skurcze. 

Narracja byłaby naprawdę nieznośna, zbyt przemądrzała, gdyby nie ratujące ją poczucie humoru.

Wymieniając uścisk dłoni z nieznajomym, mówi – słyszałem to dwa razy – "Jestem Claude, jak Claude Debussy". Jakże głęboko się myli. Jest Claude'em jak Claude deweloper nieruchomości, który nic nie komponuje i nigdy niczego nie wymyślił.

(Punkt dla McEwana, który kupił mnie Debussym, jak kupuje się każdego, niby przypadkiem napomykając o rzeczach, które lubi rozmówca.)

– Chciałbym być tą przysłowiową muchą na ścianie – rzuca.
Jaką przysłowiową muchą, na jakiej ścianie? Kiedy nauczy się mówić tak, by mnie nie torturować? Mówienie to po prostu forma myślenia i musi być dokładnie tak głupi, jak się wydaje. 

Ale to wielka ulga, że Claude'a udaje się zaspokoić w tak bezpiecznie dużej odległości. Niepokoi mnie tylko, że to, co ona łyka, dotrze do mnie jako składnik odżywczy i trochę mnie do niego upodobni. Z jakiego innego powodu kanibale unikaliby zjadania idiotów?

W skorupce orzecha nie jest powieścią wyróżniającą się wartką akcją, ale czyta się ją dobrze. Mimo tego, iż odsłania ona brud istnienia, ma w sobie dużo zwyczajnego ludzkiego ciepła, emanującego z pięknej i rozerwanej emocjonalnie Trudy, której wybacza się nazbyt wiele, z Johna Caincrossa, który "ma mniej pieniędzy od Trudy i o wiele mniej od Claude'a. Zna na pamięć tysiąc wierszy". Wreszcie z nienarodzonego dziecka, przypominającego nam, że życie to naprawdę piękny dar, którym, o ile mamy trochę szczęścia i uporu, możemy kierować wedle własnych upodobań i zostać kim chcemy. Nawet jeśli zapominają o nas jeszcze przed narodzinami. Nawet jeśli z korzystania z tego daru będziemy musieli – przez ignorancję czy głupotę ludzi "na papierze dojrzałych" – czekać do uzyskania pełnoletniości. Oczywiście autor trochę nas mami i czaruje, sugerując, że wpływ na sprawy doczesne mamy jeszcze przed narodzinami. A może to nie pusta kokieteria, filozoficzny populizm? Może to nieśmiałe spojrzenie posłane wędrującym po wcieleniach, świadomym duszom? 


sobota, 1 lipca 2017

Wszystkie twarze wampira. Wybór filmów #3 Od 1970 do 1980

Skosztuj krwi Drakuli 1970

Kolejne dzieło wytwórni Hammer, a skoro Hammer, to Christopher Lee. Zobaczyć go możemy co prawda dopiero od połowy, w dodatku sporadycznie, ale kiedy już pojawia się na ekranie,  rekompensuje czas oczekiwania. 
Skosztuj krwi Drakuli zaczyna się dokładnie w momencie, w którym kończy się Powrót Draculi (1968). Przypadkowy przechodzień natyka się na nadziane na krzyż zwłoki wampira i zabiera jego rzeczy, które, okazuje się, mają moc pozwalającą przywrócić krwiopijcę do życia. Ożywić Drakulę postanawia lord Courtley, satanista, który wierzy, iż da mu to szczęście i życie wieczne. 

Wampiryczne lesbijki 1971

Myliliście się, jeżeli myśleliście, że filmy o wampirach nie są już w stanie niczym was zaskoczyć. 
Linda i jej narzeczony, Omar, podczas wizyty w Stambule zaglądają do lokalu, w którym odbywa się coś w rodzaju wampiryczno-lesbijskiego performance'u. Bierze w nim udział spadkobierczyni Drakuli, której Linda wpada w oko. Kobiety łączy romans. Po upojnej nocy Linda zostaje znaleziona na plaży, po czym przewieziona do sanatorium doktora Stewarta. Przebywa w nim również poprzednia ofiara wampirycznej lesbijki...
Film wyprodukowany w kooperacji Hiszpania-RFN. 

Gebissen wird nur nachts/
The Vampire Happening 1971

Wampiryczny horror komediowy rodem z RFN ze stojącym za kamerą weteranem znanym z produkcji wytwórni Hammer, Freddie'm Francisem. 
Film inspirowany Nieustraszonymi pogromcami wampirów Polańskiego. Poza inspiracją nie wziął z niego nic dobrego. Przez wielu uważany za marną, okraszoną kiepskim humorem i zapychającą fabułę erotyką kopię filmu polskiego reżysera. 
Amerykańska aktorka dziedziczy po ciotce zamek w Transylwanii. Nie wie oczywiście, że ciotka jest wampirzycą.

Drakula kontra Frankenstein 1971

Ostatniego z rodu Frankensteinów, który kontynuuję rodzinną tradycję tworzenia potworów, odwiedza sam Drakula. Książę wampir zdradza naukowcowi miejsce pogrzebania pierwszego, legendarnego stwora. Dr Durray wskrzesza monstrum, aby zemścić się na rywalach. 
Ostatni film Lona Chaneya Juniora. 

Drakula A. D. 1972

Peter Cushing i Christoper Lee znowu spotykają się na planie filmowym.
Ukłon wytwórni Hammer w kierunku młodszej widowni.
Po dramatycznym i widowiskowym pojedynku Drakula i Van Helsing giną. Sto lat później prawnuk  krwiopijcy, Johnny, spotyka prawnuczkę Van Helsinga. Oboje – Jessica nieświadomie – wskrzeszają wampira, który pragnie zemsty na rodzie swojego odwiecznego rywala. 


Blacula 1972

Wbrew pozorom film nie wywołuje salw śmiechu, o czym mogłyby świadczyć idiotyczny tytuł i eksploatowanie skończonego zdawałoby się tematu.
Afrykański książę wpada w pułapkę Drakuli, zostaje przez niego ukąszony i uwięziony w trumnie. Wiele lat później, już w czasach współczesnych, kolekcjonerzy antyków kupują między innymi trumnę z przemienionym w wampira księciem, sprowadzają ją do Los Angeles i uwalniają jej lokatora. Krwiopijca spotyka Tinę, wcielenie jego zmarłej żony. Narzeczony siostry Tiny odkrywa, że mężczyzna jest wampirem i rozpoczyna polowanie na niego. 

Szatański plan Draculi 1973

Według wielu miłośników serii ze stajni Hammer, najsłabszy film z krwiopijcą w roli głównej.
Tym razem Drakula (w tej roli oczywiście Christopher Lee) jest szefem korporacji. Ośrodek badań bakteriologicznych to przykrywka. Mroczny hrabia pracuje nad śmiertelnie groźnym wirusem, za pomocą którego chce zniszczyć ludzkość.

Vampira 1974

Czego tu nie ma...
Starzejący się wampir wysysający Króliczki Playboya, czarna krew jednego z Króliczków, przez którą wybranka wampira zmienia kolor skóry, para walcząca z krwiopijcami, sam Drakula zmieniający kolor skóry na czarny. I na dokładkę ucieczka wampirów na karnawał w Rio. 
Twórcą scenariusza był Jeremy Lloyd, który swego czasu przyłożył rękę między innymi do powstania serialu 'Allo 'Allo!.


Krew dla Draculi 1974

Drakula w poszukiwaniu dziewiczej krwi udaje się do Włoch. Poznaje tam rodzinę Di Fiore, która ma nadzieję wydać za mąż za hrabiego jedną ze swoich czterech córek. 
Horror erotyczny pod patronatem Andy'ego Warhola, w którym niewielką rolę zagrał Roman Polański, jako że w tym samym czasie kręcił we Włoszech Co?. W obu filmach ma takie same wąsy. 

Dracula 1974

Film telewizyjny wyprodukowany w Wielkiej Brytanii. 
Obraz nastrojowy, ale pełen błędów, jak choćby węgierscy właściciele gospody mówiący po rosyjsku.
W roli wampira charakterystyczny Jack Palance, znany z ról w Batmanie, Tango i Cash, Sułtani westernu czy Jeździec znikąd.

Kapitan Kronos – łowca wampirów 1974

W jednej z wiosek giną młode kobiety. Tajemnicę dziwnych zgonów wyjaśnić może jedynie przystojny mistrz szermierki oraz szermierki słownej, nieustraszony Kapitan Kronos, który niegdyś zmuszony był zabić całą swoją rodzinę przemienioną w wampiry. 
Film wytwórni Hammer. 

Legenda siedmiu złotych wampirów 1974

Hammer nie przestaje raczyć widzów kolejnymi wariacjami na temat wampirów.
Tym razem akcja dzieje się w chińskiej wiosce. Drakula przybywa do niej, żeby pocieszyć wampiry w związku ze stratą jednego z członków ich klanu. Krwiopijcy nie wiedzą, że w Chinach jest już nieustraszony Van Helsing, który po jednym ze swoich wykładów poproszony zostaje przez mieszkańców o zdjęcie z nich klątwy i rozprawienie się z wampirami. 
Rolę Drakuli miał zagrać nie kto inny jak Christopher Lee, ale zrezygnował z niej po przeczytaniu scenariusza. 

Martin 1977

Ciężkostrawny dramat psychologiczny z elementami horroru autorstwa Geogre'a A. Romera, znanego z wyreżyserowania między innymi Nocy żywych trupów. Opowiada historię nastoletniego chłopaka, z pozoru nieśmiałego i zamkniętego w sobie, który okazuje się być groźnym i przebiegłym mordercą uważającym się za wampira. Jednak zamiast wbijać kły w swoje ofiary, usypia je środkiem ze strzykawki, by potem pić ich krew, uprzednio okaleczając scyzorykiem. 

Count Dracula 1977

Brytyjska telewizyjna adaptacja powieści Brama Stokera. W roli Drakuli Louis Jordan. Jako Van Helsing wystąpił Frank Finlay.

 Zoltan, pies Draculi 1978

Myślisz, że wymyślono już wszystko na temat Drakuli? Po raz kolejny się mylisz!
Służący Drakuli zostaje przywrócony do życia przez radzieckich żołnierzy, którzy wyjmują kołek z jego serca. Wraz z psem posiadającym umiejętność panowania nad innymi zwierzętami, przybywa do Los Angeles, aby odnaleźć ostatniego potomka rodu z Transylwanii. 
Przykład typowego włoskiego kiczu wyprodukowanego we współpracy z twórcami z USA. 

Drakula 1979

U wybrzeży Whitby rozbija się statek, którego jedynym ocalałym pasażerem jest hrabia Drakula. Przybywa on z Transylwanii, aby kupić posiadłość w Carfax Abbey. Zaprzyjaźnia się z doktorem Sewardem, jego córką Lucy, jej narzeczonym Jonathanem Harkerem oraz z ich znajomą Miną. Wkrótce Mina umiera na skutek utraty krwi i nie jest to przypadek.

Miłość od pierwszego ukąszenia 1979

Drakula opuszcza transylwańską posiadłość i przenosi się do Nowego Jorku w poszukiwaniu żony. Spotyka Cindy, której chłopak, doktor Jeff Rosenberg, odkrywa, że mężczyzna to wampir, a jego wybranka jest pod wpływem uroku krwiopijcy. Doktor z pomocą porucznika policji, Fergusona, stara się powstrzymać hrabiego. 
Horror, romans i komedia. 
Nad charakteryzacją aktorów czuwał między innymi człowiek odpowiedzialny za to w filmie Drakula z 1931 roku. 

Miasteczko Salem 1979

Ponadtrzygodzinny film na podstawie znakomitej powieści Stephena Kinga o tym samym tytule.
Młody pisarz po latach powraca do rodzinnej miejscowości i stara się rozwiązać zagadkę dziwnych zaginięć, które mogą mieć związek z nowym właścicielem tajemniczego domu na wzgórzu. 
Powieść, do której czuję wielki sentyment, oczywiście o wiele lepsza od ekranizacji. 

Nosferatu wampir 1979

Najlepszy film w tym zestawieniu i jeden z najlepszych nakręconych na podstawie powieści Stokera. Inspirowany dziełem Murnaua. 
Werner Herzog filmem tym wyniósł na wyższy poziom postać wampira, pogłębiając jego portret psychologiczny i ukazując jego tragiczny los. Znakomity Klaus Kinsky zagrał krwiopijcę przerażającego, ale też niezwykle nieszczęśliwego, samotnego, poszukującego miłości i akceptacji.
Wspaniała kreacja Isabelle Adjani, która grała postać Miny pod wpływem hipnozy. 
W rolę Renfielda wcielił się francuski artysta polskiego pochodzenia, Roland Topor – pisarz, rysownik, aktor, scenarzysta i scenograf, którego Herzog wybrał, gdyż podczas oglądania programu telewizyjnego z jego udziałem był zszokowany szalonym śmiechem, jakim Topor kończył niemal każde zdanie.