niedziela, 7 lutego 2016

Być czy nie być; oto jest PISANIE

Masz, pisarzu dwie drogi.

BYĆ, czyli:

  • weź kilka książek najbardziej rozchwytywanych w ostatnim czasie; najpewniej będzie to sensacyjny porno-thirller z elementami dramatu, rzecz do czytania na dworcach, dla zabicia czasu, pisana prostym językiem, bez zbędnego pierdolenia o wartościach; ma być pikantnie, ma się dziać, dziać i jeszcze raz dziać, żeby znudzeni podróżni lub kury domowe stojące z patelnią nad gazem mieli z tego substytut Red Bulla czy innego Monstera, a jednocześnie nie byli bombardowani trudnymi wyrazami, złożonymi zdaniami, poetyckim językiem czy filozoficznymi rozmyśleniami, bo na co to komu?; bo kto ma do tego głowę? książka ma zawierać w cholerę nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności i być SENSACYJNA!; bo dziś nawet pierogi z kapustą są sensacyjne
  • kiedy już te książki przeczytasz, nakreśl plan swojej, podobnej do nich, i zabierz się za pisanie; nie bój się!; nie musisz znać języka; nie musisz mieć o pisaniu pojęcia; nie musisz nawet kochać pisania, wyznawać jakichkolwiek wartości, dążyć do zrealizowania pewnych idei; twoim jedynym celem powinien być zarobek; i sława; dlatego też, najlepiej zanim jeszcze twoja książka się ukaże, stwórz fanpage na fejsiku, kilka blogów...
  • już? napisałeś? świetnie! ślij to do wydawnictw! pamiętaj - najlepsze są te, które stawiają na ilość, nie na jakość; zapewne poproszą cię o współfinansowanie wydania twojego dzieła, na co zgodzisz się chętnie - dobrze wiesz, że należy najpierw zainwestować w biznes, żeby móc potem z niego wyciągać; jak usłyszałem od jednego w pisarzy - książki to śrubki, produkuje się je i sprzedaje; wysłałeś? zapłaciłeś? no to teraz umowa...; nie licz na dużo; to dopiero początek; przyszła kolej na redakcję; nie licz na rzetelną - przecież to tylko współfinansowanie; najważniejsze, że w ogóle chcą cię wydać, kto by się przejmował błędami i nieścisłościami; sam Mickiewicz robił takie byki, że ho! ho!
  •  w międzyczasie bądź nachalny, zdecydowany, natrętny, miej wysokie mniemanie o swojej twórczości; reklamuj się wszędzie i za każdą cenę; pamiętaj - już niebawem osiągniesz swój cel - twoje książki będą sprzedawane w automatach jak batoniki; będziesz PISARZEM!; czaisz to?; jak Hemingway, Mann, Materna, Anna Powierza, Coco Austin, Kasia Cichopek!
  • a teraz patrz! twoja książka leży na półce w księgarni; możesz być dumny! rób sobie z nią zdjęcia; chwal się na fejsie, instagramie, organizuj konkursy (bo co zrobisz z tymi trzydziestoma darmowymi kopiami?); obserwuj, jak pieniądze rosną na twoim koncie - to już tysiąc pięćset złotych po trzech miesiącach sprzedaży!; obserwuj, jak rośnie liczba twoich znajomych; niektórych nigdy nie widziałeś na oczy, ale to przecież potencjalni klienci, więc pieprz to i dodawaj, dodawaj, dodawaj do prywatnego konta; 
  • stało się! piszesz! wydają cię! wielbią cię tłumy! (twoich dawnych znajomych, którzy nagle przypomnieli sobie o twoim istnieniu); co teraz? teraz możesz odcinać kupony od swojej sławy; jasne, że to żart - zabierasz się za pisanie drugiej książki, kończysz ją i próbujesz ją wydać, ale okazuje się, że albo musisz zapłacić za jej wydanie jeszcze więcej, albo wydawnictwo nie chce cię wydać w ogóle, bo twoje poprzednie dzieło nie przekroczyło progu sprzedażowego, albo proponuje ci umowę na dziesięć lat i dziesięć procent od każdego sprzedanego egzemplarza; czujesz smak sławy?

NIE BYĆ, czyli:

  • bądź oryginalny; miej swój styl, swój język; pisz o rzeczach ważnych, mieszając poetyckie opisy z humorem i erotyką; posługuj się niebanalnym słownictwem - wszak czytelnicy między innymi po to sięgają po książki, żeby dowiedzieć się z nich czegoś; wiesz to, dlatego też nie boisz się podejmować tematów nowych i trudnych; piszesz poprawnie, z dbałością o język; wiesz, że czytając książki, uczymy się języka, że powinny być one napisane zgodnie z zasadami
  • napisałeś już kilka książek; długo nie widziały one światła dziennego; wciąż zastanawiasz się, w jaki sposób je wydać, do jakiego wydawnictwa je wysłać; przecież nie poślesz swoich, w pocie czoła zrodzonych, dzieł byle komu, byle gdzie; za bardzo kochasz literaturę; wiesz, do czego dążysz; jesteś konsekwentny w pisaniu, w realizowaniu swojej idei; chcesz, żeby szanowano cię za to, jak i co piszesz; chcesz, żeby doceniano wieloznaczność, konstrukcyjny kunszt twoich książek; nie zajmujesz się tworzeniem fanpage'a - nie chcesz być nachalny; uważasz, że jeżeli już dojdzie do wydania twoich powieści, obronią się same, bez twojej osobistej ingerencji; zresztą to robota wydawnictwa
  • wysyłasz swoje książki; czekasz na odpowiedzi miesiąc, dwa, trzy... sześć; w międzyczasie piszesz dalej z wiarą, że ma to sens; od jedynej osoby, na której zdaniu ci zależy, dowiadujesz się, że twoje książki są piękne, ale nikt tego nie będzie czytał; bo to nuda; bo język za trudny (drapiesz się po głowie... wydawało ci się, że to normalna polszczyzna...); bo za mało seksu; bo wydarzeń za mało (znowu drapiesz się po głowie...)
  • nie piszesz już prawie w ogóle; skrobniesz parę zdań w zeszycie, ale na tym koniec; z wydawnictw nadal nikt się nie odezwał, a jeśli już się odezwał, to z wiadomością, że i owszem, to dobre książki, ale się nie sprzedadzą, bo są za trudne; ta sama osoba, która objechała twoje pisanie, pociesza cię, że Hłasko też dziś by się nie sprzedawał, co jednak nie za bardzo poprawia twój nastrój; wysyłasz swoją książkę to wydawnictwa, które wydaje wszystko; piszą ci maila szablonem: zapominają nawet zamienić "Pani" na "Pan"; proponują współfinansowanie wydania; jesteś zbyt dumny, żeby zrobić to w ten sposób - pamiętasz książki, które czytałeś, a które były wydawane przy współfinansowaniu: większość z nich to niesamowite gnioty; nie chcesz być wrzucony do jednego worka razem "tamtymi" pisarzami
  • nie piszesz już wcale; skupiasz się na pracy w fabryce (tacy jak ty nie pracują w korporacjach); czasem czytasz coś nowego i myślisz: jakim cudem to zostało wydane? 

A ty? Którą drogą poszedłeś? A może idziesz obiema? A może masz inną drogę? 

1 komentarz:

  1. Przeczytałam twój tekst i trudno się nie zgodzić, że dziś może pisać każdy i każdy może wydać swoją powieść, niezależnie od tego jaka jest jej wartość literacka. Tu gdzie mieszkam, jest to jeszcze łatwiejsze, dla anglojęzycznych pisarzy, wystarczy wrzucić książkę na Amazon. Koszty? 0.00. Czy to źle? Uważam, że to dobrze, że tyle ludzi chce się wyrażać poprzez literaturę. Książka obroni się sama, jak wspomniałeś, jeśli jest dobra. I ja bym rozgraniczyła: dobrą książkę, od książki "rynkowej". Najlepiej jest gdy książką jest dobra i rynkowa, ale gdy jest tylko dobra to może być za mało, by ją sprzedać:( Co najwyżej pisarz może być dumny z siebie, że napisał super dobrą książkę. Biblioteczne półki kurzą się od takich super dobrych książek...
    I nie oceniałabym ludzi, którzy sięgają po literaturę "lekką", nie wszystko musi od razu nieść ze sobą wielkiego przekazu, czasami chodzi tylko o rozrywkę, czy to źle? Niech sobie czytają, jejku, komu to szkodzi. Wile kobiet ostatnio sięgnęła po erotyki, to taka "inna literatura" niż Joseph Conrad...
    Na pewno zgodzę się, że nawet jeśli te książki są niegrzeczne i niepoprawne, to gramatyka języka powinna być bezbłędna i mega poprawna.
    Nie jest problemem tylko to co ludzie piszą i jak piszą, tylko co ludzie chcą czytać... może o tym napisz tekst :)

    OdpowiedzUsuń